Madera – najpiękniejsza europejska wyspa. Podróż w czasie pandemii

Madera to zdecydowanie mój numer jeden, jeżeli chodzi o europejskie kierunki. Wyspa jest różnorodna, jednocześnie dzika i bardzo turystyczna. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, bo możliwości są naprawdę nieograniczone.

Można oddać się błogiemu lenistwu na plaży, pływać w naturalnych basenach, aktywnie spędzać dnie na spacerach wzdłuż lewad lub górskich wędrówkach, można surfować, snurkować, czy też żeglować. To taki mały raj w pigułce, bo wyspa ma zaledwie 741m2 powierzchni.

Maderę miałam okazję odwiedzić już dwukrotnie, ale to nadal za mało żeby odkryć całe jej bogactwo.

Pierwsza podróż jesienią 2018 roku była zaplanowana z prawie półrocznym wyprzedzeniem, druga miała miejsce w marcu tego roku i ze względu na COVID-19, ciągle zmieniające się warunki przemieszczania po świecie, była dość spontaniczną decyzją której absolutnie nie żałuję. Poza tym, po pierwszym spotkaniu z wyspą i tak wiedziałam, że jeszcze tam wrócę.

Do podróży w marcu przekonała mnie w miarę stabilna sytuacja na świecie związana koronawirusem. Wydawało się, że jest już całkiem bezpiecznie i można ruszyć w świat.

Zdecydowałam się na zakup biletów czarterowych w TUI (linia Enter Air) i rezerwację noclegu przez Airbnb. Za bilety lotnicze dla dwóch osób z dwoma dużymi bagażami zapłaciłam ok 3200 zł, koszt noclegu na 7 dni to ok. 1800 zł.

Rząd Madery zdecydował się na przyjmowanie turystów z negatywnym wynikiem przeciw COVID-19. Test można było wykonać w Polsce lub po wylądowaniu na lotnisku w Funchal (w drugim przypadku koszt wykonania testu był po stronie rządu Madery, na taką też opcję się zdecydowałam).

W przypadku wykonywania testu na miejscu, obsługa lotniska prosiła o okazanie kodu QR w aplikacji madeirasafe.com i wskazywała właściwą kolejkę do wykonania badania, które było przeprowadzone bardzo sprawnie, bez żadnego zamieszania, czy długiego oczekiwania. Kierunek poruszania się po lotnisku dla osób zaszczepionych, z wykonanym testem i oczekujących na test był zaznaczony na podłodze niebieskimi i zielonymi liniami. Po podaniu pracownikowi lotniska numeru telefonu, otrzymałam cztery naklejki z kodem kreskowym (jedna dla mnie, pozostałe dla osoby pobierającej wymaz, kod był potrzebny do sprawdzenia wyniku testu następnego dnia). Cała procedura na lotnisku zajęła nie więcej niż 10 minut.

Podczas wykonania testu otrzymałam instrukcję, że czas oczekiwania na wynik to 8-10 godzin, mam udać się do miejsca noclegu, mam nałożoną kwarantannę i nie mogę poruszać się po wyspie.

Wynik testu otrzymałam mailem około 2 w nocy (około 8 godzin od wykonania testu) i od tego momentu mogłam swobodnie poruszać się po wyspie.

W takcie marcowego wyjazdu na Maderze obowiązywała godzina policyjna – w tygodniu od 19:00 do 5:00, a w weekendy od 18:00 do 5:00, dotyczyła zarówno turystów jak i mieszkańców wyspy. Po 18/19 zamykane były sklepy, restauracje, bary, apteki, itd. Jeżeli ktoś zjawiał się w restauracji przed 18/19, obsługa na wejściu informowała, że o określonej godzinie zamykają i mamy ograniczony czas na spożycie posiłku. Tym samym trzeba było dobrze planować wszystkie trasy, żeby zdążyć zrobić zakupy lub zjeść kolację w restauracji do wyznaczonej godziny.

W 2019 roku mieszkałam w Funchal, dlatego tym razem zdecydowałam się na inne miejsce.

Na Airbnb znalazłam piękny domek z widokiem na ocean i zachodzące słońce w Arco da Calheta i to był strzał w dziesiątkę! Domek był położony na wzgórzu. Trochę odludzie, stromy podjazd (jak na Maderę przystało), ale za to genialne widoki o każdej porze. Do tego prywatne jacuzzi i godzina policyjna niestraszna. Po całym intensywnym dniu zwiedzania, można było odpocząć w idealnych okolicznościach. Miejsce było też super bazą wypadową do zwiedzania wyspy. Warto zaznaczyć, że temperatura powietrza w górach była zdecydowanie niższa niż nad oceanem, dlatego wychodząc z domu ubierałam bluzę, a w tym czasie nad oceanem można było już plażować.

Po Maderze najlepiej poruszać się autem, dzięki czemu zyskujemy całkowitą niezależność, ale nie jest według mnie to wyspa dla niedoświadczonych kierowców. Podjazdy, zjazdy, serpentyny i wąskie uliczki mogą przysporzyć kłopotów komuś, kto siada za kierownicą okazjonalnie lub jeździł do tej pory tylko po nizinach. Polskie podjazdy typu 5 czy 7% przy Maderze wydają się takie płaskie! Zdarzają się też miejsca, gdzie zmienia się organizacja ruchu i nagle musimy jechać lewą stroną (na przykład jedna z uliczek w okolicach Monte).

Madera to wyspa tuneli. Co chwilę trzeba przebijać się przez góry, bo tak właśnie została poprowadzona nowa droga. Stara droga wzdłuż wybrzeża została już w zasadzie całkowicie zamknięta (choć można trafić jeszcze na niewielkie jej fragmenty, z których korzystają miejscowi) dla ruchu ze względu na liczne wypadki z udziałem turystów i obrywy skalne, które stanowiły poważne zagrożenie.

Ze względu na niewielkie rozmiary wyspy (długości 57 km z zachodu na wschód, szerokości 22 km w najszerszym miejscu i długości wybrzeża około 140 km), w około godzinę można dojechać w dowolne miejsce, co jest ogromną zaletą dla wszystkich aktywnych turystów.

Przy wypożyczeniu auta warto zdecydować się na pełne ubezpieczenie, które pokryje koszty ewentualnego uszkodzenia, czy to spadającymi kawałkami skał, czy przebiciem opony na tym, czego nie zauważymy na drodze.

Podróż w czasie pandemii miała (mimo wszystko) niewątpliwie sporo zalet.

Na wyspie było naprawdę niewielu turystów. Dzięki temu nawet najbardziej turystyczne miejsca można było zwiedzać bardzo swobodnie, bez pośpiechu i presji, że ktoś depcze nam po piętach. Na szlakach mijałam zaledwie kilku turystów dziennie. Tym samym, nie było problemu, aby zrobić zdjęcia bez ludzi w tle (to mój koszmar i obsesja!), zatrzymać się i po prostu podziwiać widoki.

Mniej gości w restauracjach i barach oznaczało szybszą realizację zamówienia. Na drogach odczułam zdecydowanie mniejszy ruch, nie było też kłopotu ze znalezieniem miejsca parkingowego blisko wejścia na szlak.

Ceny noclegów, czy to w centrum Funchal, czy na obrzeżach były zdecydowanie niższe. Korzystnie cenowo wypadały również wycieczki organizowane przez biura podróży (w opcji last minute można było znaleźć świetną ofertę poniżej 2000 zł/osoba).

Niestety, to co dla turysty było plusem, mogło być ogromnym minusem dla samych Maderczyków, którzy na turystyce opierają swoje lokalne rodzinne biznesy. Każdy kij ma dwa końce…

Na Maderę wrócę jeszcze nie raz. Ta wyspa ma w sobie coś magicznego i dwa tygodniowe pobyty to zdecydowanie za mało, żeby wszystko zobaczyć.

Kolejne klify, punkty widokowe, lewady, górskie szczyty, to wszystko czeka na następną wizytę.

Lista przedświątecznych umilaczy!

Okres przedświąteczny nie musi kojarzyć się ze stresem, spędzaniem godzin w kuchni na lepieniu pierogów i bieganiem między regałami w markecie w poszukiwaniu brakujących produktów do piernika. Według mnie ten magiczny czas w roku można wykorzystać zdecydowanie lepiej, a przede wszystkim pozwolić sobie na chwilę wytchnienia.
Poniżej moja lista rzeczy, które umilają oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę!

Ulubione herbaty

Najlepiej z solidną porcją pomarańczy, miodu i goździków lub z mrożonymi jagodami, cytrusami i cynamonem…Ponadto testuję różne mieszanki herbat, na przykład biała z pomarańczą i różą, czarna z pomarańczą i czekoladą. Wszystkie bardzo aromatyczne i przywołujące na myśl nadchodzące Święta.

herbata4

Świąteczne piosenki

Dla mnie numerem 1 jest oczywiście Micheal Bubble i jego płyta Christmas, którą do znudzenia odtwarzam w grudniowe wieczory! Bardzo nastrojowa i klimatyczna. Zdecydowanie polecam 🙂

Film ze Świętami w tle

Wieczór z popcornem i świątecznymi filmami? Dlaczego nie! Obok Kevina samego w domu i Kevina w Nowym Jorku (pozycje wręcz obowiązkowe ;)) moi ulubieńcy to Świąteczna gorączka, To właśnie miłość, Listy do M., Dziennik Bridget Jones . Filmowy maraton już zaplanowany!

Świąteczne swetry

Świąteczne swetry o żaden obciach! W ofercie popularnych sieciówek znajdziemy modele godne uwagi. Jeżeli boimy się odważnych motywów z mopsem w czapce świętego Mikołaja, wybierzmy coś bardziej uniwersalnego, na przykład swetry w stylu norweskim.

Wspólne pieczenie pierników

Zaprośmy przyjaciół, przygotujmy kolorowe lukrowe pisaki, świąteczne posypki, foremki w ulubionych świątecznych kształtach, mnóstwo piernikowego ciasta i spędźmy wspólnie czas na pieczeniu pierników! Do tego grzane wino i świąteczne piosenki, a dobra zabawa gwarantowana!
pierniczki5Domowe grzane wino

Wino pachnące pomarańczami, goździkami i cynamonem…To domowe smakuje zawsze najlepiej. Do tego obowiązkowo książka, dobry serial lub ulubiony świąteczny film!

Iluminacja świąteczna

Przedświąteczny spacer Nowym  Światem i Krakowskim Przedmieściem to nasza tradycja! Gdy tylko zapadnie zmrok, a miasto tonie w setkach tysięcy kolorowych światełek ruszamy na długi spacer. Po drodze zatrzymujemy się w jednej z sieciowych kawiarni, bierzemy czekoladę na wynos (obowiązkowo z porcją bitej śmietany)  i podziwiamy świąteczną iluminację, która z roku na rok jest coraz piękniejsza i bardziej strojna.

Pakowanie prezentów

Prezenty, nawet te symboliczne i niewielkie zawsze warto odpowiednio zapakować. Obdarowana osoba poczuje się jeszcze ważniejsza, gdy pomyśli że poświeciliśmy jej dodatkową chwilę naszego czasu i włożyliśmy wysiłek w zapakowanie prezentu.
Kolorowy lub szary papier, wstążki i tasiemki, gałązki świerka lub ostrokrzewu…Możliwości jest cała masa!

Przygotowanie stroika

Najpiękniejszy będzie właśnie ten stroik, który przygotujemy własnoręcznie. Na Pintereście znajdziemy mnóstwo inspiracji! Może to być wieniec udekorowany suszonymi owocami i szyszkami, świąteczne lampiony lub bukiet z gałązek świerka.
Ja w tym roku stawiam na świeczniki w słoikach, które będą świetną dekoracją Wigilijnego stołu.

świeczka1

Nowości w domowej biblioteczce

Dziś cztery książkowe nowości, które umilają mi podróż do/z pracy oraz wieczory spędzane w domowym zaciszu.
Może któraś z pozycji wpadnie Wam w oko lub stanie się świątecznym prezentem?
Zapraszam! grudzienksiazki1

Zestawienie otwiera Wyspa. To opowieść o losach Sofii Fielding i jej córki Alexis, która wkraczając w dorosłe życie postanawia poznać rodzinne tajemnice.
Po przyjeździe z Londynu do Grecji Alexis ze zdumieniem odkrywa, że Plaka leży bardzo blisko dawnej kolonii trędowatych – osady na niewielkiej, kamienistej wysepce Spinaloga. Jakie sekrety ukrywała do tej pory matka Alexis i jak to wszystko łączy się ze Spinalongą? Przeczytajcie koniecznie!
Mnie książka wciągnęła na długie godziny, chciałam doczytać choćby kolejny akapit, by wiedzieć co będzie dalej. Polecam!ksiazkigrudzien2

Po bardzo pozytywnym zaskoczeniu jakiego doznałam po przeczytaniu Życia na pełnej petardzie, z przyjemnością sięgnęłam po Grunt pod nogami.
Książka to zbiór homilii księdza Jana Kaczkowskiego, pochodzących z różnych okresów jego kapłaństwa. Niektóre są bardzo poważne i doniosłe, inne wygłaszane nieco z przymrużeniem oka, ale każda z nich skłania do refleksji nad własnym życiem i sposobach postępowania w życiu codziennym, nad relacjami z drugim człowiekiem.
Według mnie warto sięgnąć po tę pozycję, zwłaszcza teraz w okresie przedświątecznym i dokonać małej analizy naszego życia.

ksiazkigrudzien3

W tym zestawieniu to zdecydowanie moja ulubiona książka! Ostatnio często sięgam po biografie, a gdy ta wpadła w moje ręce wiedziałam że wrócę z nią do domu.
Na oceanie nie ma ciszy to biografia Aleksandra Dobry – podróżnika, który kajakiem przepłynął Atlantyk.
Książka jest niezwykle inspirująca i przekazuje mnóstwo pozytywnej energii. Śledząc kolejne poczytania pana Aleksandra mocno mu kibicowałam, z zaciekawieniem czytałam o kolejnych problemach w trakcie podróży i sposobach radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach.
Wartością dodatkową są fotografie, które wzbogacają opowieści z podróży.
Dlaczego na oceanie nie ma ciszy? Przeczytajcie sami!
ksiazkigrudzien5ksiazkigrudzien6Inaczej to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów twórczości Artura Rojka.
Rojek opowiada o życiu rodzinnym, pokorze którą wyniósł z treningów pływania, własnych inspiracjach muzycznych, o życiu na Śląsku oraz o rozstaniu z zespołem Myslovitz.
Dzięki książce mamy okazję poznać nieco bliżej Artura i przekonać się, że wszystko co robi jest spójne i zgodne z jego charakterem i osobowością, że na scenie niczego nie udaje. Z chęcią wrócę do tej lektury!ksiazkigrudzien7A na koniec trzynaście historii o Polkach, które zadziwiły świat. W książce znajdziemy między innymi opowieść o losach Izabeli Czartoryskiej, Janiny Lewandowskiej, czy Reginy Pilsztyn. Wszystkie kobiety odznaczały się wszechstronnością, były niezwykle utalentowane i pracowite. Żyły intensywnie, a w trudnych czasach walki o niepodległość całkowicie poświęcały się dla dobra swoich rodzin.
Książka to zbiór inspirujących opowieści o kobietach pięknych zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Pozycja nie tylko dla osób interesujących się historią. Według mnie każda kobieta powinna po nią sięgnąć i przekonać się, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych!
ksiazkigrudzien8

A Wy co aktualnie czytacie?

Pierwszy raz z Airbnb

Dziś kilka słów o portalu oferującym usługo noclegowe w każdym zakątku świata – Airbnb.
Znajdziemy tu piękne apartamenty, kameralne lofty, a także pojedyncze pokoje. Wszystko skrojone na miarę potrzeb każdego podróżnika.
Z Airbnb korzystaliśmy w trakcie naszego weekendowego wyjazdu do Sopotu. Szukaliśmy noclegu w przystępnej cenie, w niewielkiej odległości od wejścia na plażę lub molo, ponieważ na spacerach brzegiem morza zależało nam najbardziej. Znaleźliśmy świetne malutkie mieszkanie, w sam raz dla dwóch osób planujących spędzić kilka dni nad Bałtykiem.

Mieszkanie było bardzo jasne i widne, urządzone skromnie, ale zaopatrzone we wszystkie niezbędne przedmioty. W kuchni mieliśmy do dyspozycji zastawę stołową, garnki, ekspres do kawy, a nawet podstawowe produkty spożywcze (kawa, mąka, ryż, itp.), tak na wypadek gdyby goście chcieli przygotować sobie kolację.

W salonie, który pełnił także funkcję sypialni mieliśmy do dyspozycji składaną sofę, stolik, telewizor, biurko. Miejsca może niewiele, ale dla nas w zupełności wystarczająco.
air3

air4

air1

Właścicielami mieszkania jest młode i bardzo sympatyczne małżeństwo (serdecznie pozdrawiamy!). Dopytaliśmy zatem miejscowych, gdzie można smacznie zjeść, udać się na wieczornego drinka i śniadanie.
Mieszkanie zlokalizowane jest ok. 10 min od sopockiego molo, zatem lokalizacja typowo turystyczna, ale przekraczając próg kamienicy, w której się znajduje, choć odrobinę możemy poczuć się jak u siebie.

air2

Korzystanie z portalu Airbnb jest bardzo proste. Zakładamy konto, wybieramy interesujące nas mieszkanie, dokonujemy opłaty i gotowe. Dodatkowo możemy skontaktować się z osobą oferującą nocleg i ustalić szczegóły typu godzina naszego przyjazdu, sposób przekazania i zwrotu kluczy.
Jedyne co nas zaskoczyło przy korzystaniu z serwisu to sposób potwierdzenia tożsamości – musimy wysłać zdjęcie dokumentu tożsamości oraz opłata za przewalutowanie – ceny na stronie podane są w PLN, natomiast płatność pobierana jest w euro.

air5

Oferta Airbnb jest naprawdę godna uwagi i polecenia. Z pewnością skorzystamy jeszcze z tego typu wyszukiwania noclegu.
Przekonaliśmy się, że możemy znaleźć naprawdę świetne mieszkanie w przystępnej cenie z mnóstwem udogodnień i nawet podczas wakacji poczuć się jak u siebie.

Na weekend: Sopot

Nad morzem spędziliśmy październikowy weekend.
Pogoda była wprost genialna! Było ciepło, świeciło piękne słońce, można było opalać się na plaży, a co odważniejsi kąpali się w Bałtyku.

Zjedliśmy pyszną zupę i ryby w Bar Przystań, piliśmy kawę na plaży i spacerowaliśmy brzegiem morza z Sopotu do Gdańska.sopot2sopot3sopot4sopot5Marina w Sopocie była punktem obowiązkowym. Te wszystkie łodzie i jachty prezentują się doskonale!sopot6sopot7Wdrapaliśmy się także na latarnię morską znajdującą się blisko wejścia na sopockie molo. Widoki były naprawdę świetne.
sopot8sopot9Spacer po molo obowiązkowy! Pogoda dopisywała, a turystów jak na październik było naprawdę sporo.sopot10sopot11sopot12sopot13Piękne październikowe niebo i jesienne barwy drzew – idealnie!sopot14

sopot15

Dotarliśmy do Gdańska!sopot16

sopot17

sopot18

Polskie morze zdecydowanie bardziej podobało mi się w czasie naszego jesiennego wypadu, niż w sezonie wakacyjnym. Zdecydowanie spokojniej, mniej turystów i przede wszystkim ciszej. Można siedzieć na plaży, zebrać myśli, patrzeć na spacerowiczów…
Musimy tu koniecznie przyjechać zimą!