Archiwum kategorii: Poza własną kuchnią

Na weekend: Sopot

Nad morzem spędziliśmy październikowy weekend.
Pogoda była wprost genialna! Było ciepło, świeciło piękne słońce, można było opalać się na plaży, a co odważniejsi kąpali się w Bałtyku.

Zjedliśmy pyszną zupę i ryby w Bar Przystań, piliśmy kawę na plaży i spacerowaliśmy brzegiem morza z Sopotu do Gdańska.sopot2sopot3sopot4sopot5Marina w Sopocie była punktem obowiązkowym. Te wszystkie łodzie i jachty prezentują się doskonale!sopot6sopot7Wdrapaliśmy się także na latarnię morską znajdującą się blisko wejścia na sopockie molo. Widoki były naprawdę świetne.
sopot8sopot9Spacer po molo obowiązkowy! Pogoda dopisywała, a turystów jak na październik było naprawdę sporo.sopot10sopot11sopot12sopot13Piękne październikowe niebo i jesienne barwy drzew – idealnie!sopot14

sopot15

Dotarliśmy do Gdańska!sopot16

sopot17

sopot18

Polskie morze zdecydowanie bardziej podobało mi się w czasie naszego jesiennego wypadu, niż w sezonie wakacyjnym. Zdecydowanie spokojniej, mniej turystów i przede wszystkim ciszej. Można siedzieć na plaży, zebrać myśli, patrzeć na spacerowiczów…
Musimy tu koniecznie przyjechać zimą!

Najlepszy sernik w Poznaniu: Cafe la Ruina

W Poznaniu spędziliśmy tylko dwa dni, ale mimo intensywnego zwiedzania nie mogliśmy przepuścić okazji, by nie wpaść do La Ruiny na sernik. O tym miejscu słyszałam już wcześniej, więc był to punkt obowiązkowy podczas naszej małej wycieczki. Miejsce spodobało nam się tak bardzo, że zajrzeliśmy tu dwukrotnie.poznan1

Cale La Ruina i Raj zlokalizowane są na poznańskiej Śródce, dzielnicy do tej pory lekko zaniedbanej i omijanej, która jednak teraz przeżywa swój rozkwit. Jako, że nie byliśmy bardzo głodni, pominęliśmy Raj i od razu zajrzeliśmy do La Ruiny.

poznan3

Od wejścia witają nas kolorowe stoły i krzesła, wystrój w środku jest bardzo eklektyczny, może i wygląda nawet lekko chaotycznie, ale to kontrolowany chaos. Lokal jest bardzo malutki i mieści tylko kilka stolików, na które cały czas czekają goście.
Spotkamy tu ludzi w każdym wieku: rodziny z dziećmi, nastolatków, studentów, jak i starsze pary, które wpadają na swoją ulubioną kawę.poznan2

Rodzaje kaw i napojów wypisane są na ścianie za barem, natomiast o deser warto zapytać obsługę. Punktem obowiązkowym jest sernik mango, natomiast mieliśmy do wyboru jeszcze sernik truskawkowy i solony karmel.
Pierwszego dnia zamówiliśmy kawę mrożoną, napój mango, sernik mango i truskawkowy, drugiego dnia – dwa serniki mango i latte.
I muszę szczerze przyznać (jako wielka fanka serników i mango), że La Ruinowe serniki są obłędne! Bardzo kremowe, delikatne, nie za słodkie, no i ten cudowny smak mango…Tego koniecznie trzeba spróbować! Do tego pyszna kawa i bardzo miła, uśmiechnięta obsługa.

poznan4

Cafe La Ruina i Raj to zdecydowanie miejsce dla każdego. Myślę, że jeżeli zajrzy się tam choć raz – będzie się tam wracać, by spróbować kolejnej kawy lub ulubionego azjatyckiego dania. My na pewno będziemy tam zaglądać przy kolejnych wizytach w Poznaniu.

poznan5

Piknikowe MUST HAVE!

Wakacyjne weekendy zdecydowanie warto spędzać na łonie natury, wybrać się nad rzekę, na plażę, na polanę pod lasem, rozłożyć koc, przygotować ulubione kanapki i cieszyć się obecnością naszych najbliższych.

Wyjątkowe chwile wymagają również wyjątkowej oprawy. Zadbajmy zatem o każdy szczegół podczas wspólnego biesiadowania.
Pomogą w tym drobne akcesoria, dzięki którym łatwiej spakujemy cały prowiant, bezpieczne przetransportujemy ulubioną lemoniadę, a także unikniemy jedzenia kanapek nad papierową chusteczką.
Zaczynamy przegląd piknikowych niezbędników!

torbypiknikowe

Plażowa/piknikowa torba musi być przede wszystkim pojemna, by pomieścić piknikowe smakołyki ale i niezbędne akcesoria, dziecięce zabawki i wiele innych. Ja stawiam na kolor i wakacyjne wzory, na przykład te w arbuzy lub paski.

koszepiknikowe1

Świetną opcją są kosze piknikowe z wyposażeniem, w których znajdziemy sztućce, talerze, kubki, pojemniki na żywność. Druga opcja to torby termiczne – posiłki będą zabezpieczone przed słońcem na dobrych kilka godzin

koce1

Warto także zadbać o wygodny piknikowy koc, który będzie wyróżniał się na plaży spośród innych – niech będzie kolorowy. Dodatkowo musi być nieco  większy niż tradycyjny, by pomieścić wszystkich biesiadników.

akcesoriapapierowe

Na plażę/łąkę zdecydowanie polecam zabrać (zamiast typowej zastawy) papierowe kubki i talerzyki. Wybór jest ogromny! Możemy za każdym razem organizować piknik w innej kolorystyce lub o innym temacie przewodnim. Genialne, zwłaszcza kiedy zabieramy na piknik dzieci.

naczyniapiknikowe

Alternatywą dla naczyń jednorazowych jest zastawa plastikowa, ale ta wielokrotnego użytku. W sklepach wnętrzarskich znajdziemy masę ślicznych talerzy, kieliszków i wiele, wiele innych! Trudno podjąć szybko decyzję.Dobra opcja na romantyczny piknik we dwoje…

butelki1

A na koniec coś do serwowania napojów – kolorowe kubki, butelki, szklanki…Możemy je kupić lub wykorzystać butelki po sklepowej lemoniadzie lub dżemie. To rozwiązanie sama praktykuję i sprawdza się doskonale.

Wymienione wyżej produkty pochodzą m.in. z Zara Home, H&M Homeà Tab, Allegro.

Z wizytą w British Museum

To była nasza pierwsza wizyta w Londynie. Na zwiedzania mieliśmy tylko dwa dni i chcieliśmy je maksymalnie wykorzystać.
Plan zwiedzania był ustalony przed wylotem, wiedzieliśmy co chcemy zobaczyć i gdzie pójść.
Po dotarciu do centrum miasta, skierowaliśmy nasze kroki w stronę British Museum, które było na pierwszym miejscu naszej listy.

W muzeum spędziliśmy ok. 3 godzin. Zachwycała nas każda wystawa i każdej chcieliśmy poświęcić choć chwilę. Niestety, w tak krótkim czasie nie było to możliwe, by zobaczyć wszystko, dlatego mamy pretekst by jeszcze tam wrócić.

Dziś na blogu mała cześć z naszego zwiedzania, czyli ekspozycja chińskiej porcelany.
muzeum5

muzeum2

muzeum4

muzeum12

muzeum6

muzeum1

muzeum7

muzeum10

muzeum9

muzeum8

muzeum3

muzeum11

Zachwycał mnie każdy najmniejszy talerzyk i filiżanka. Wszystko ręcznie zdobione, z dbałością o najmniejszy szczegół.
Chętnie zabrałabym taki komplet filiżanek do domu 🙂

Gdańska majówka

Znów długo mnie tu nie było, niestety…
Jak najszybciej postaram się nadrobić zaległości i częściej pisać.
A teraz kilka zdjęć z mojej małej (spóźnionej) majówki w Gdańsku. I choć pogoda momentami nie sprzyjała, to i tak wyjazd uważam za udany, również kulinarnie.

Całkiem przypadkiem miałam okazję zjeść obiady w restauracjach, gdzie kuchenne rewolucje przeprowadzała M. Gessler.
Pierwszą restauracją była Tawerna Dominikańska – tu zamówiliśmy zupę rybną, która mimo zapewnień kelnera jak dla mnie była jednak zbyt pikantna.
Kolejne miejsce to Tapas Rybka (zdjęcia brak, byłam zbyt głodna żeby myśleć o robieniu fotek) usytuowana nieopodal gdańskiego molo. Jedzenie smaczne, świeże, ale czas oczekiwania może nieco odstraszyć – ponad godzina(!).
Kolejny dzień to obiad w restauracji Pod Żurawiem. Zamówiony filet z dorsza był według mnie trochę za słony, choć moje kubki smakowe akceptują naprawdę dużą jej ilość w potrawie.
I na koniec mój numer 1! Restauracja La Cucina przy Szerokiej 95. Zamówiony sernik z musem malinowym,  serkiem mascarpone, miodem lawendowym, amaretti i orzechami pekan, a do tego latte i nic więcej nie potrzeba…Po prostu pysznie! Chętnie tam wrócę, gdy kolejny raz zawitam do Gdańska.

kwiat3

zuraw1

neptun

zupa2

zupa1

kwiat1

wes

statki1

podżurawiem1

łabądź

lab2

łódki

maenu2

ser1

ser3

kwiat2

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...